1:23 h 36,5 km. Dziś znowu 2x[3x3'':3'']/8”@VO2max z tym że na płaskim. Była moc w nogach i płucach.
18.05.2012 Interwał
18 maja 201217.05.2012 Rege
18 maja 20121:03 h 23,5 km. No w końcu mnie odetkało.
16.05.2012 Interwał
17 maja 20121:37 h 30 km. Pierwsze powtórzenia o intensywności VO2max. Poszło 2x[3x3'':3'']/8” pod Białą Drogę, niestety każde kolejne powtórzenie było słabsze od pierwszego ale że mieściło się w 15 % dociągnąłem trening do końca i z lekkim szumem w głowie udałem się do domu robiąc po drodze trochę techniki w Sikorniku. Obiektywnie patrząc to przydałby się jeszcze jeden dzień regeneracji żeby machnąć ten trening z pełną jakością. Po przyjeździe coś tam zjadłem i padłem. 10 godzin snu to jest to co dobrze wchodzi po takim treningu.
15.05.2012 Rege
17 maja 20121:07 h 23km – spokojna jazda do pracy, lekkie zmulenie trzyma nadal po niedzielnym XC.
13.05.2012 Puchar Szlaku Solnego – Gołkowice
17 maja 2012Wyścig: 1:04 h 13,76 km 667^ m. Dojazd, rozgrzewka i powrót: 1:38 h 32 km 600^m. Na mapie miejsce startu wyglądało jak rzut beretem od mojego domu. Nawet nie rozważałem żeby jechać tam samochodem. Jednak po dojechaniu na miejsce miałem już prawie 400 m w pionie i byłem lekko podgotowany. Aura tego dnia nie rozpieszczała i ubrałem się dość ciepło. Szybkie zapisy, przebranie w lżejsze ciuszki, przepak do samochodu lukcia, chwila rozruchu i już stoję na linii startu. Trasy nie miałem okazji wcześniej poznać ale mam na to 4 okrążenia. Właściwie 3 – w ostatniej chwili pada decyzja sędziowska.
11.05.2012 Interwał
13 maja 20121h 23 km – luźne kręcenie do pracy – potem 1:30 h 44,88 km trening interwałowy 3×12”:6”@L4.
10.05.2012 Rege
13 maja 20121:24 h 29 km. W taką pogodę szoska sama jedzie nie trzeba nic kręcić ;).
09.05.2012 Lasek
13 maja 20121:25 h 29,7 km. Krótko acz dynamicznie – rower startowy.
08.05.2012 Rege
13 maja 20121:05 h 23,4 km. Luźna jazda chociaż czułem się już dobrze po maratonie i korciło żeby przycisnąć.
06.05.2012 Scandia Maraton Kraków
10 maja 20122:48 h 60,75 km+ 1h 20km rozgrzewka i rozjazd. Pierwszy poważniejszy start w sezonie. Dobrze że trasa była obcięta z niektórych podjazdów ( 813 metrów przewyższenia) bo jak na początek sezonu to mi podeszła w sam raz. Słyszałem głosy że taka trasa to obraza Maratonu Krakowskiego … hmm nie wiem, za bardzo pyliła więc się nie przyglądałem ;). Wystartowałem z 8 sektora który w sumie był trzecim dla dystansu medio. Sektory startowały chyba co minutę tzw. start falowy. Pomijając wszystkie wady i zalety takiego rozwiązania nie spodobało mi się że pomiędzy 6 i 8 był sektor dla energetyków. Takie ułożenie powodowało że część stawki Medio miało już na starcie mocno utrudnione podczepienie się pod szpicę. Sukcesywnie przez cały wyścig zyskiwałem pozycje ale większość dystansu pracowałem głównie sam. Jakoś trudno było załapać się pod kogoś o podobnych możliwościach. Pomimo wyjątkowo dobrego samopoczucia i trzymania równego tempa około 2 h zacząłem odczuwać już trudy wyścigu. Nogi zaczęły sygnalizować stany przed kurczowe czułem też pewien dyskomfort w okolicach lędźwi. Dodatkowo układał mi się jeszcze nowy łańcuch i nie mogłem zbytnio szarpać na krótkich hopkach.


Bike on 6 May 2012 08:49
60.90 km in 02:48:54 (21.6 kph)
HR 156 uderzenia/min - Burned 2,590 C